Na sawannie wschodziło słońce. Małe promyki oświetlały twarz. Ptaki pięknie śpiewały wesołe piosnki najczęściej o władcach krain. Jakiś gepard polował na zebrę. Oczywiście udało mu się. Do wodopoju szły słonie by się ochłodzić. Szum wiatru opowiadał kołysanki małym fenkom.
Wystarczyło zamknąć oczy i można było nawet usłyszeć o wygnaniu Kovu. Trzeba było tylko słuchać. Niestety pewne lwy w ogóle nie obchodziło ptasie sprawki. Nazywały się lwami z Ziemi Mrocznej Gwiazdy.
Tak naprawdę kraina nazywała się po prostu Ziemia Gwiazd, ale od wielu lat rządził nią okrutny król. Lwice same z czasem zaczęły mówić na swój dom Mroczna Gwiazdy i zostały nazwane Mrocznoziemcy.
Przez wysuszoną sawannę szły dwie Mroczmnozieki. Matka z córką. Starsza była serdeczna i mądra. Jej imię to było Sefu. Młodsza miała szare futerko i była bardzo rozmowna. Nazywała się Lily.
- Mamo dlaczego lwy nie latają?- zapytała córka
- Nie wiem- odparła lwica.
- A gdzie my teraz idziemy?- zapytała Lily.
- Idziemy w kierunku Ziemi Law. Często w wąwozie są jakieś zwierzęta, które można upolować- powiedziała Sefu
Szły w milczeniu. Nagle matka powiedziała coś lwiczce:" Kochanie posłuchaj. Teraz będziemy szły przez bardzo niebezpieczny teren. Będę cię niosła i proszę: nie wyrywaj się.
- Dobrze mamo- odparła lwiczka
Sefu wzięła delikatnie za skórę głowy lwiczkę i poszła na dół.
Jak znalazły się w dole, Lily zaczęła obchodzić różne rzeczy. Znalazła martwą biedronkę i ślady krwi w pewnej małej jaskini w wąwozie.
- Jeśli jest tam martwe zwierzę, albo żywe mama ucieszy się i będzie co zanieść królowi- pomyślała córka . Jaskinia była zawalona konarami. Szaremu zwierzęciu udało się jednak przedostać. W miarę im dalej była tym więcej krwi. Nagle skierowała wzrok do przodu i zobaczyła przerażający widok: pomarańczowa lwiczka leżała na jednym patyku. Z jej łapy i grzbietu spływała krew i ropa. Lily na ten widok bardzo głośno krzyknęła i pobiegła do matki.
- Mamo! Mamo! W środku ja..jaskini jest martwe lwiątko!
Sefu słysząc te słowa szybko pobiegła w tym kierunku. Jak zobaczyła nieznane jej lwiątko to obwąchała je.
- Tak, lwiczka jest martw..a? Zaraz, zaraz czuję jej płytki oddech! Ona żyje!- krzyknęła lwica
- Żyje!?
- Tak
- To co z nią zrobimy?!
Sefu miała bardzo miękkie serce. W jej głowie kiełkował pewien pomysł...
- Ach, no cóż to ją weźmiemy. Od tej pory będziesz jej siostrą. Chyba musiała spaść z klifu. Nie wiem czy przeżyje. Lily postaraj się nie zadać jej niemiłych pytań jeśli wyjdzie.- powiedziała Mrocznoziemka.
- To SUPER! BĘDĘ MIAŁA SIOSTRĘ!! BĘDĘ MIAŁA SIOSTRĘ!- śpiewała szara lwiczka.
- No cóż, spokojnie Lily, spokojnie.
Nagle dziecko przestało śpiewać i jej oczy wypełniły łzy.
- Ale, ale mam...o mam...o król prze...przecież nie ... nie poz...poz...pozwoli!- wykrzyknęła
- Spokojnie, nie płacz. Król pozwoli na Nią- odparła Sefu
- Na pewno?
- Tak
Problem Ziemi Mrocznej Gwiazdy polegał na, tym, że od lat rządziła tam, żelazna zasada: każdy samiec, który zajdzie do niej albo się wychowa może stoczyć walkę z królem. Jeśli samiec pokona króla to on jest panem ziemi. Jeśli zaś król wygra to samca przepędza.
Król Mrocznoziemców zamiast próbować tę zasadę zmienić stosował okrutną tradycję: Zabijał wszystkie samce...
Matka i Lily wraz z nieprzytomną Eli doszły do Ziemi Mrocznej Gwiazdy.
- Mamo już jesteśmy!- krzyknęła wesoło szara lwiczka
- Tak wiem o tym. Teraz idź się pobawić z Meli'm.- odparła lwica
- Ale co będzie z tą lwiczką?- zapytała
- Popilnuję jej sama
- A co jeśli się obudzi?
- To cię zawołam. Nadal jednak Lily nie dała się zbyć. W końcu Sefu się zgodziła.
Matka szarej lwiczki postawiła ciało królewskiej księżniczki na trawie obok dużego kamienia. Nagle znikąd pojawiła się wychudła lwica z przerażającym wyrazem twarzy.
- Sefu- jej głos przepełniała złość i chłód- co to jest?Wiesz o tym doskonale o tym, że król go zabije. Tak wiesz o tym. Nie pamiętasz co się stało z tym lwem, który uważał się za króla? Albo nieszczęsnego Chakę? Przecież zgineli w mękach!
- Król tego lwiątka nie zabije, bo to ONA!!!- wykrzyknęła matka Lily.
- To ona?- zapytała niepewnie wychudła lwica
- Tak.
Na chwilę zapadła cisza. Raptem odezwała się wychudła lwica.
- No cóż musisz powiedzieć królowi o niej. Tak będzie najlepiej. Jeśli nie powiesz to czeka ją śmierć. Takie jest prawo.
- Ale przecież wiesz Tefia, że król powiedział, że - tu Sefu zniżyła głos- trzy lwiątka i tak za dużo jedzenia jedzą. Szczególnie Lily.
-Ale przecież to...
- Tefia nie zaczynaj tego tematu. Mam jego po dziurki w nosie.
- No dobrze to co zrobisz z tą lwiczką?
- Zaniosę ją królowi i zobaczymy co powie. Bardzo się boję, ale muszę. Jeśli to zataję to kara będzie większa.
Po chwili poprosiła wychudłą lwicę by popilnowała Lily. Sama wzięła Eli i skierowała swoje łapy w kierunku groty, gdzie król mieszkał.
Nagle usłyszała króla: "Co ty tu Sefu robisz"?
Uff dobrze, że Eli przeżyła. A tak w ogóle ciekawe czy ta Lily jest podobna do mojej Lily ;)
OdpowiedzUsuńNo cóż muszę przyznać, że "moja" Lily bardzo wesoła i rozmowna:)
UsuńEli przeżyła! Ekstra! Świetny rozdział
OdpowiedzUsuńDziękuję:)
Usuń