- Lily, proszę Cię pójdźmy do "Marlenki"!- prosiła o poranku Eli
- Nie, tak bym bardzo chciała, ale król jest w pobliżu- odpowiedziała znudzona przyjaciółka. Była niezadowolona z powodu wiecznego marudzenia towarzyszki- Tym bardziej, że nie możemy iść bo dziś moja mama razem z Tefu i większością lwic idzie na polowanie.
- Oj szkoda- odparła lwiczka i zaczęła grzebać łapą w ziemi. Kilka minut to robiła dopóki nie trafiła na jakąś starą kość.
- O Lily! Znalazłam kość! Pobawmy się nią!- wykrzyknęła zielonooka
- O tak! W berka!- zawołała szara. Szybko, jeszcze podczas gdy mówiła jej przyjaciółka szybko wzięła je w szczęki
- Idę o zakład, że nie złapiesz mnie!- wypowiedziała z trudem
- O ty! Następnie Eli zaczęła gonić siostrę. Już ją doganiała, ale nagle szara szybko skręciła w lewo i znikła za dużymi kamieniem. Nagle usłyszała jęk Lily. Przerażona podbiegła. Na szczęście zobaczyła, że przyjaciółce nic nie jest. Natomiast sama córka Sefu zobaczyła, że ma ogromny uszczerbek na zdrowie. Okazało się, że miała... zadrapanie na łapie. Widząc to zaczęła płakać
- Hej, Lily zadrapanie na łapie to nie koniec świata!- pocieszała Eli swoją przybraną siostrę
-Musimy iść do szamanki- powiedziała jej siostra
- Do małpy?
-Ale skąd wpadłaś na pomysł jakieś małpy?! U nas szamanką jest zawsze lwica!- zawołała oburzona
- Że co!?
- Chodź za mną!
Po tych słowach ruszyła ostro do drzewa Meli'ego. Nagle Eli poczuła ciepły oddech na swoim policzku. Zerknęła kątem oka i zobaczyła przerażonego lewka.
- Co wy tu robicie!?- zapytał przerażony przyciszonym głosem
- My szłyśmy do szamanki- odparła Lily
- Ale przecież nie jesteście ranne!
- Nieprawda! Popatrz!- na te słowa pokazała swoją łapę Meli'emu. Na jej widok wzruszył do góry oczami a następnie powiedział z ironią
- O na duch zdrowego Bwana! Jakim cudem przeżyłaś ty moje biedactwo?!
- Nie wiem. Boje się, że gdyby nie Eli miałabym poważniejsze rany- odparła nie wyczuwając ironii
- To chodź . Uważaj tylko aby Ci więcej krwi nie poleciało bo mogłabyś się wykrwawić na śmierć! Wtedy kto by się opiekował skałkami i grotą?!- dokończył lewek. Na te słowa córka Kiary i Kovu już nie wytrzymała i zaczęła się chichrać. Na szczęście jej siostra nie zwróciła na to uwagi. Raptem przez krzaki przedarła się zdyszana Tefu. Śpieszyła się tak, że miała nawet roztarganą grzywkę.
- Me..me..li .. kró..ll .. t..u idzie!- wydyszała
- Że co?!- powiedziało podniesionym tonem troje lwiątek
- Szybko do szamanki!- zawołała Lily i szybko pędem się udali. Najpierw udali się do wodopoju, następnie szybko skręcili w stronę małego baobabu. Na końcu poszli prosto i doszli do drzewa uzdrowicielki. Eli na jego widok zaczęło się przypominać. Miała wrażenie Devu vi.
- Wchodź tu szybko!- rzekła fioletowooka już na drzewie, wyrywając księżniczkę Lwiej Ziemi z przemyśleń.
- No tak, już!- odparła i zaczęła się wdrapywać. Wbijała szybko łapy w korę. Szło jej to z łatwością. Jak już doszła poczuła tajemnicze mdłości.
- Nie wychylajcie się!- zawołała słabo
- Ale nikt tego nie posłucha- odparł Meli, a następnie się uśmiechnął.
- No tak- odparła zamyślona . Ponownie zamyśliła się. Próbowała sobie przypomnieć dlaczego tak powiedziała. Przez dłuższy czas myślała, ale w końcu sobie coś przypomniała. We wspomnieniu zobaczyła białą lwiczkę, która w wrzaskiem spadała..
- Ej, Eli!- krzyknęła szara - Powrót na Ziemię!
- No tak już jasne. Gdzie jesteśmy?- zapytała zdezorientowana
- O rajciu! Masz słabszą pamięć niż sama Orla! - zawołał kąśliwie lewek
- Sefu to nie było miłe!-powiedziała niezadowolona Lily- Jesteśmy u szamanki!
- O to dobrze- odparła zamyślona
- No tak myślę- nagle z liści odezwał się tajemniczy głos. Po chwili oczom trójki ukazała się kremowa lwica. Na karku miała bliznę. Pachniała aloesem.
- Co was tu sprowadza?- zapytała zaciekawiona
- Potwornie się zraniłam! Mogę się wykrwawić!- zaczęła Lili dramatycznym tonem a następnie pokazała łapę z raną
- Ojoj! Zaraz się nią zajmiemy- odparła lwica a zaczęła szykować odpowiednie liście i maści- A ciebie Meli? Raczej nie chęć patrzenia na zioła?
- Jestem tu z powodu króla- wyszeptał zapytany
- A ty Eli?
- Dla towarzystwa
Na chwilę zapadła cisza. Następnie Ren (szamanka) położyła na łapę Lily odpowiedni liść i przetrzymała. Krwawienie ustało i lwica zdjęła liść.
- Proszę! Możecie teraz się pobawić
- Ale ja mogę zostać?- spytał Sefu
- Ty tak
- Ale my też chcemy zostać- odparła Eli
- No dobrze tylko mi nie zniżcie ziół
- Dobrze!
Po chwili Eli położyła się, a Lily i Sefu ze sobą rozmawiali. Po kilku minutach jednak księżniczka zasnęła. Wydawało się, że minęła minuta, kiedy nagle przebudził ją odgłos wspinania się. Zdezorientowana usiadła i spojrzała w kierunku Lily i Sefu. Szukała ich wzrokiem, ale ich nie mogła znaleźć. Raptem usłyszała cichy szept ze sterty liści "Eli chodź!"