- Mamo! Ona się nie budzi!- krzyknęła w kierunku Sefu, szara lwiczka. Od kilku dni stała nad nią i czekała aż Eli otworzy oczy.
- Lily, nie chcę cię zasmucać, ale może ona już nie jest na tym świecie- powiedziała przyjaciółka Tefii
- Ale ona na pewno żyje!- zawołało dziecko. Stała obok niej i się nudziła. Nagle przyszedł do brązowe lwiątko.
- Meli!? Co ty tu robisz!?- zawołała wściekła Lil ( zdrobnienie)
- Przyszedłem, żeby się z tobą pobawić
- Ale .. wiesz co się stanie
- No dobra- odparło niezadowolone lwiątko i poszło
Na chwilę zapadła cisza i można było usłyszeć tylko oddech Lily. Wtedy lwiczka zaczęła sobie rozmarzyła, że zapomniała o całym świecie.
Nagle ... Eli otworzyła oczy. Lily na ten moment ze zdziwienia otworzyła buzię. Nagle obie lwiczki na swój widok krzyknęły:" AAAA!!!!!!" Jednak szara po chwili zaczęła opowiadać: Cześć, wreszcie się obudziłaś! Lubisz biedronki? Ja bardzo. Kiedyś sobie wyobraziłam, że jestem jedną i leciałam do chmur. Czy chciałabyś latać? Ja tak. Mogłabym wtedy polować na ptaki w powietrzu..."
Pomarańczową lwiczkę od monologu potomka Sefu zaczęła boleć głowa. Na szczęście raptem pojawiła się matka głównej rozmownej bohaterki.
- O obudziłaś-tutaj lwica rzuciła złośliwe spojrzenie na swoją córkę- Dobrze się czujesz?
- Tak- wybąknęła zdezorientowane dziecko
- Czy pamiętasz coś o sobie- zapytała Mrocznoziemka
- Nie.
- Och- Sefu opuściła nadzieja- A jak się nazywasz?
- Nie pamiętam.
- Ach to trochę kłopotliwa sprawa, ale...
- Zaraz. Nazywam się Eli