"Zaginiony"
Pewnego ranka Li wstał i wyszedł z groty. Rozejrzał się i zobaczył... coś białego co pokrywało polanę, Lwią skałę i drzewa! Lwiątko było bardzo zdziwione tym widokiem. Natychmiast obudził mamę i zapytał co to jest.
- Li, daj mi spać- odburknęła Kiara
- Mamo no chodź!- zawołał
W końcu Kiara wstała z groty oraz zobaczyła biały puch.
- Co to może być?- zastanawiała się głośno lwica- Obudź dziadka, Li
Dziecko obudziło Simbę i przez przypadek też Nalę. Dziadkowie stwierdzili, że nigdy czegoś takiego nie widzieli. Zbudzona tymi hałasami z trudem, ale jednak bezszelestnie wyszła Sarabi i zabrała głos.
- To jest śnieg- powiedziała
- A co to jest śnieg?- zapytała Eli, która wyszła z jaskini.
- Śnieg to ... puchowa pierzynka dla natury- odpowiedziała zmieszana lwica
- A skąd się wziął?- zapytała mała Sea
- On? Z nieba- odparła niepewnie jej prababcia
Na chwilę zapadła cisza. Po chwili najmłodsza siostra cichutko powiedziała: " Mamo bardzo chce mi się pić. Czy mogę pójść do wodopoju z moim rodzeństwem?"
- Tak idźcie- odpowiedziała Kiara
Lwiątka szybko poszły i po chwili dotarły do jeziora. Nagle jednocześnie na widok zbiornika wody krzyknęły:" Co to jest?!"
- Na nim jest jakaś pokrywa- powiedziała niepewnie Eli
- Zobaczę co to- odparł beztrosko Li i jeszcze siostry nie zdążyły krzyknąć" Stój!", kiedy on stanął na tafli.
- Ja na tym czymś stoję! Ja stoję!!!- krzyczało zachwycone lwiątko
- Zobaczę czy ja też- oznajmiły Eli i Sea. Siostry stanęły i były zdziwione, że nic się nie stało.
Nagle dziewczynki usłyszały dźwięk lizanej tafli. Odwróciły się i zobaczyły... Li' ego, który lizał taflę na jeziorze!
- To nie jest woda! To jest coś śliskiego! I co gorsza nie jest to woda!- powiedział podniesionym głosem Li
- Musimy iść do rodziców- odpowiedziała Eli i szybko dzieci dotarły na Lwią Skałę i opowiedziały co się stało. Kiara wysłuchawszy lwiątek, sama nie wiedziała co to jest. Już miała zapytać swoją babcię, kiedy nagle Simba odparł: " To jest lód"
- Tato skąd to wiesz?- zapytała Kiara
- Częściej zdarza się lód niż śnieg- odparł król Lwiej Ziemi i po chwili się uśmiechnął
Nagle podszedł do nich Kovu i zapytał: " Li czy ja dobrze zrozumiałem, że nie mogłeś się napić?"
- Tak tato- odparł chłopiec. Jego ojciec zaczął rozumować: " Jeśli mój syn nie mógł się wypić to oznacza że..." Dalej przyszły król nie mógł myśleć. Na kilka minut zapadła kompletna cisza.
Po chwili Kovu powiedział: " Jeśli nie ma niezamarzniętego źródła wody to stanie się tragedia. Jak lwy będą pić? Jak inne zwierzęta przetrwają? Co robić?" Słysząc te lamenty nagle z trudem wyszła Sarabi.
- Znam jedno miejsce, gdzie nigdy na niej niema lodu- zabrała głos stara lwica
- Gdzie się znajduje? - zapytał Kovu
- Zaprowadzę was tam- obiecała matka Simby
- Sprowadzę lwice, Kiarę i moje dzieci- rozpoczął spiczastonosy- daj nam kilka minut. Dobrze? Sarabi się zgodziła i po chwili wszyscy szli w kierunku rzeki, która nigdy nie zamarzała. Po godzinie wszyscy dotarli. Rzeka była szybka i dosyć głęboka. Przez chwilę drapieżniki się rozglądały i niektóre lwice wróciły do domu, a jeszcze inne zaczęły pić wodę.
- Muszę już iść, żeby zapoznać z tym miejscem inne zwierzęta- powiedział Kovu i odszedł. Niestety nie miał szczęścia i się okazało, że jak na złość wszystkie stworzenia poza nielicznymi okazami reszta poszła na Ziemię Law. Zielonoki musiał więc iść do tej odległej ziemi. Tym czasem Kiara przyglądała się zbiornikowi wody. Eli, Li'emu i Sea bardzo się nudziło więc postanowili się pobawić.
- Robimy zapasy?- zapytała dziarsko Sea
- No pewnie!- odpowiedziało jej rodzeństwo. Lwiątka natychmiast zaczęły się przepychać i wygrał Li.
- Cha! cha! Jestem najsilniejszy i na pewno zostanę królem!- krzyknęło lwiątko po wygranej walce.
- To wcale nie jest takie pewne.- odpowiedziała mu jego młodsza siostrzyczka.
- Przecież może to ja zostanę królową- zasugerowała nieśmiało Eli. Nagle lwiątka zaczęły się kłócić. Kiara to słysząc powiedziała: " Na razie nie planujemy wybierać przyszłego władcę. Każdy z was ma wady i zalety oraz wasz charakter może się zmienić- Dzieci słuchały jak zahipnotyzowane- Chodźmy już do domu dobrze?
- Mamo jeszcze trochę! Proszę!- powiedziało każde z lwiątek. Lwica przez chwilę się zastanowiła, a następnie zgodziła się oraz zabrała resztę lwic na Lwią Skałę