Geneza strony

Witaj nowy/stary czytelniku! Ten blog jest bardzo silnie inspirowany historią TC-96 i blogiem Patrycji.Chciałabym w tym miejscu obie autorki przeprosić Jednak na prośbę czytelników postanowiłam to kontynuować. Zapraszam do czytania!

poniedziałek, 22 lutego 2021

Rozdział 2 "Przygoda z baobabem"

                                        "Przygoda z baobabem"

                Lwiątka szybko rosły i były bardzo ciekawskie.

Pewnego dnia, kiedy Kovu rozmawiał z Zazu w sprawie zatrudnienia jego córki Zizi, Sea, Li oraz Eli zapytały mamę, czy mogą pójść się pobawić.

- Możecie pójść, tylko wracajcie wieczorem- odpowiedziała Kiara.

- Dobrze mamo!- krzyknęły lwiątka i poszły.

    Jak lwiątka się oddaliły, nagle Eli krzyknęła: " Berek"! I dotknęła Li. Dzieci zaczęły się bawić i nagle dobiegły do małego lasku w którym drzewa rosły naprzeciwko  siebie.

- Niesamowite!- zawołały lwiątka.

- Jak tu ładnie!- zauważyła Sea.

- To co teraz robimy?- zapytał  Li. 

- Nie wiem- powiedziała Eli

     Na chwilę zapadła cisza. Po chwili Eli powiedziała: "Wejdę pierwsza na to drzewo"! I wskazała łapką na niewysoki kakaowiec.

-  To nie żaden wyczyn- prychnął Li

- Ach tak?- zapytała zaczepnie Eli- zakładam, że ty byś nie dał rady!

- Nieprawda  ja tam będę pierwszy!- krzyknął Li

- Nieprawda, bo ja dotrę przed tobą-włączyła się do rozmowy Sea 

- Okej zobaczymy kto jako pierwszy będzie tam!- krzyknęła Eli i na ten znak lwiątka zaczęły wspinać się.

    Pierwsza dotarła Eli, drugi Li, ostatnia Sea.

- A  nie mówiłam?- przechwalała się Eli

 Li poczuł ukłucie zazdrości i odwrócił się tyłem do siostry. Po kilku minutach zawołał: " Może wejdziemy na to drzewko"? To"drzewko" to był okazały baobab, który miał aż 30 metrów. Sea przełknęła ślinę. Bardzo się bała wejść. 

- No chętnie- odpowiedziała najstarsza lwiczka i szybko zaczęła się wspinać  z Li. Sea wchodziła na drzewo  bardzo powoli i niepewnie. Najszybciej tym razem dotarł Li i był z tego powodu bardzo dumny.  Potem dotarła Eli, a na końcu Sea.  Rodzeństwo następnie usiadło na wielkim konarze, a Sea na małej i cienkiej gałązce

- Ładny widok -zauważył Li

- Super jest tak widzieć świat z lotu ptaka- powiedziała Eli

     Niespodziewanie lwiątka usłyszały trzask łamanej gałęzi i nagle zobaczyły, że ... Sea spada z drzewa! Trzymała się z całej siły , jednak  jej pazury szybko osuwały się po korze

- Pomocy!!!- krzyczała Sea z całej siły. Li był sparaliżowany strachem, a Eli szybko schodziła z drzewa by złapać siostrę. Niestety biała lwiczka osuwała się szybciej.

        W tym samym czasie Kiara na lwiej skale usłyszała nieludzkie krzyki i tam szybko pobiegła. Po dotarciu na miejsce zobaczyła przerażający widok. Sea już nie miała siły i odczepiła pazury od pnia i spadała. Eli energicznie schodziła, a Li tylko na to patrzył. Kiara szybko skoczyła i złapała swoje dziecko.  Po kilkunastu minutach  rodzeństwo zeszło z drzewa i zapytało:" Sea nic ci się nie stało"?

- Nie na szczęście nie-  odparła wymęczonym głosem lwiczka i po tej odpowiedzi Kiara i  jej dzieci ruszyły w kierunku Lwiej skały.



wtorek, 9 lutego 2021

Rozdział 1 "Narodziny"

"Narodziny"

        Wszystkie zwierzęta szły w kierunku Lwiej Skały, ponieważ narodziły się dzieci Kovu i Kiary.  Szedł też w tym kierunku Kion i Rani. Po chwili wszyscy tam dotarli. Na początku z jaskini wyszła Sarabi i stanęła na końcu skały, potem za nią Nala oraz Simba. Na końcu wyszła Kiara i Kovu trzymając dwa lwiątka. Trzecie lwiątko niósł Rafiki. 

    Maluchów było troje. Jeden chłopczyk, dwie dziewczynki.

            Jedna z dziewczynek była biała i miała niebieskie oczy. Była najmniejsza z rodzeństwa.

           Druga z dziewczynek była złocisto-pomarańczowa i miała zielone oczy. Była największa.

           Chłopczyk był koloru czekoladowego i miał brązowe oczy.

    Kiara trzymała lwiątko czekoladowe, Kovu złocisto-pomarańczowe, a Rafiki białe. Następnie unieśli nad skałą lwiątka i każde stworzenie oddało hołd nowo narodzonym dzieciom. Po prezentacji lwiątek podszedł do nich Simba i zapytał: " Jak nazwiecie swoje dzieci"?

- Białą może nazwiemy Leach?- odparł Kovu

- Nie. To imię do niej nie pasuje. Nazwę ją Sea(czytaj:Si), ponieważ jak się narodziła padał wielki deszcz i mi się wydawała przez chwilę niebieska- odpowiedziała Kiara.

- Ładne imię.- zauważyła Nala, zbliżając się.

- Chłopca nazwiemy Li- powiedział Kovu.

- Chciałabym, żeby druga dziewczynka nazywała się Eli- odparła Sarabi.

- Podoba nam się to imię-  odpowiedzieli młodzi rodzice i tak już zostało.

      


Mała Sea ( po lewej),  Eli ( na środku) i Li ( po prawej)

Mój rysunek. Nie kopiować chyba, że za moją pisemną zgodą!