"Przygoda z baobabem"
Lwiątka szybko rosły i były bardzo ciekawskie.
- Możecie pójść, tylko wracajcie wieczorem- odpowiedziała Kiara.
- Dobrze mamo!- krzyknęły lwiątka i poszły.
Jak lwiątka się oddaliły, nagle Eli krzyknęła: " Berek"! I dotknęła Li. Dzieci zaczęły się bawić i nagle dobiegły do małego lasku w którym drzewa rosły naprzeciwko siebie.
- Niesamowite!- zawołały lwiątka.
- Jak tu ładnie!- zauważyła Sea.
- To co teraz robimy?- zapytał Li.
- Nie wiem- powiedziała Eli
Na chwilę zapadła cisza. Po chwili Eli powiedziała: "Wejdę pierwsza na to drzewo"! I wskazała łapką na niewysoki kakaowiec.
- To nie żaden wyczyn- prychnął Li
- Ach tak?- zapytała zaczepnie Eli- zakładam, że ty byś nie dał rady!
- Nieprawda ja tam będę pierwszy!- krzyknął Li
- Nieprawda, bo ja dotrę przed tobą-włączyła się do rozmowy Sea
- Okej zobaczymy kto jako pierwszy będzie tam!- krzyknęła Eli i na ten znak lwiątka zaczęły wspinać się.
Pierwsza dotarła Eli, drugi Li, ostatnia Sea.
- A nie mówiłam?- przechwalała się Eli
Li poczuł ukłucie zazdrości i odwrócił się tyłem do siostry. Po kilku minutach zawołał: " Może wejdziemy na to drzewko"? To"drzewko" to był okazały baobab, który miał aż 30 metrów. Sea przełknęła ślinę. Bardzo się bała wejść.
- No chętnie- odpowiedziała najstarsza lwiczka i szybko zaczęła się wspinać z Li. Sea wchodziła na drzewo bardzo powoli i niepewnie. Najszybciej tym razem dotarł Li i był z tego powodu bardzo dumny. Potem dotarła Eli, a na końcu Sea. Rodzeństwo następnie usiadło na wielkim konarze, a Sea na małej i cienkiej gałązce
- Ładny widok -zauważył Li
- Super jest tak widzieć świat z lotu ptaka- powiedziała Eli
Niespodziewanie lwiątka usłyszały trzask łamanej gałęzi i nagle zobaczyły, że ... Sea spada z drzewa! Trzymała się z całej siły , jednak jej pazury szybko osuwały się po korze
W tym samym czasie Kiara na lwiej skale usłyszała nieludzkie krzyki i tam szybko pobiegła. Po dotarciu na miejsce zobaczyła przerażający widok. Sea już nie miała siły i odczepiła pazury od pnia i spadała. Eli energicznie schodziła, a Li tylko na to patrzył. Kiara szybko skoczyła i złapała swoje dziecko. Po kilkunastu minutach rodzeństwo zeszło z drzewa i zapytało:" Sea nic ci się nie stało"?
- Nie na szczęście nie- odparła wymęczonym głosem lwiczka i po tej odpowiedzi Kiara i jej dzieci ruszyły w kierunku Lwiej skały.
