Geneza strony

Witaj nowy/stary czytelniku! Ten blog jest bardzo silnie inspirowany historią TC-96 i blogiem Patrycji.Chciałabym w tym miejscu obie autorki przeprosić Jednak na prośbę czytelników postanowiłam to kontynuować. Zapraszam do czytania!

środa, 15 września 2021

Rozdział 9 Nowy dom

     Na sawannie wschodziło słońce. Małe promyki oświetlały twarz. Ptaki pięknie śpiewały wesołe piosnki najczęściej o władcach krain. Jakiś gepard polował na zebrę. Oczywiście udało mu się. Do wodopoju szły słonie by się ochłodzić.  Szum wiatru opowiadał kołysanki małym fenkom. 

     Wystarczyło zamknąć oczy i można było nawet usłyszeć o wygnaniu Kovu. Trzeba było tylko słuchać. Niestety pewne lwy w ogóle nie obchodziło ptasie sprawki. Nazywały się lwami z Ziemi Mrocznej Gwiazdy.

    Tak naprawdę kraina nazywała się po prostu Ziemia Gwiazd, ale od wielu lat rządził nią okrutny król. Lwice same z czasem zaczęły mówić na swój dom Mroczna Gwiazdy i zostały nazwane Mrocznoziemcy.

    


    Przez wysuszoną sawannę szły dwie Mroczmnozieki. Matka z córką. Starsza była serdeczna i mądra. Jej imię to było Sefu. Młodsza miała szare futerko i była bardzo rozmowna. Nazywała się Lily.

- Mamo dlaczego lwy nie latają?- zapytała córka

- Nie wiem- odparła lwica.

- A gdzie my teraz idziemy?- zapytała Lily. 

- Idziemy w kierunku Ziemi Law. Często w wąwozie są jakieś zwierzęta, które można upolować- powiedziała Sefu

Szły w milczeniu. Nagle matka powiedziała coś lwiczce:" Kochanie posłuchaj. Teraz będziemy szły przez bardzo niebezpieczny teren. Będę cię niosła i proszę: nie wyrywaj się.

- Dobrze mamo- odparła lwiczka

    Sefu wzięła delikatnie za skórę głowy lwiczkę i poszła na dół.

Jak znalazły się w dole, Lily zaczęła obchodzić różne rzeczy. Znalazła martwą biedronkę i ślady krwi w pewnej małej jaskini w wąwozie.

- Jeśli jest tam martwe zwierzę, albo żywe mama ucieszy się i będzie co zanieść królowi- pomyślała córka . Jaskinia była zawalona konarami. Szaremu zwierzęciu udało się jednak przedostać. W miarę im dalej była tym więcej krwi. Nagle skierowała wzrok do przodu i zobaczyła przerażający widok:  pomarańczowa lwiczka leżała na jednym patyku. Z jej łapy i grzbietu spływała krew i ropa. Lily na ten widok bardzo głośno krzyknęła i pobiegła do matki.

- Mamo! Mamo! W środku ja..jaskini jest martwe lwiątko!

    Sefu słysząc te słowa szybko pobiegła w tym kierunku.  Jak zobaczyła nieznane jej  lwiątko to obwąchała je. 

- Tak, lwiczka jest martw..a? Zaraz, zaraz czuję jej płytki oddech! Ona żyje!- krzyknęła lwica

- Żyje!? 

- Tak

- To co z nią zrobimy?!

    Sefu miała bardzo miękkie serce. W jej głowie kiełkował pewien pomysł...

- Ach, no cóż to ją weźmiemy. Od tej pory będziesz jej siostrą. Chyba musiała spaść z klifu. Nie wiem czy przeżyje. Lily postaraj się nie zadać jej niemiłych pytań jeśli wyjdzie.- powiedziała Mrocznoziemka.

- To SUPER! BĘDĘ MIAŁA SIOSTRĘ!! BĘDĘ MIAŁA SIOSTRĘ!- śpiewała szara lwiczka.

- No cóż, spokojnie Lily, spokojnie. 

    Nagle dziecko przestało śpiewać i jej oczy wypełniły łzy.

- Ale, ale mam...o mam...o król prze...przecież nie ... nie poz...poz...pozwoli!- wykrzyknęła

- Spokojnie, nie płacz. Król  pozwoli na Nią- odparła Sefu

- Na pewno?

- Tak

    Problem Ziemi Mrocznej Gwiazdy polegał na, tym, że od lat rządziła tam, żelazna zasada: każdy samiec, który zajdzie do niej albo się wychowa może stoczyć walkę z królem. Jeśli samiec pokona króla to on jest panem ziemi. Jeśli zaś król wygra to samca przepędza. 

    Król Mrocznoziemców zamiast próbować tę zasadę zmienić stosował okrutną tradycję: Zabijał wszystkie samce...

    Matka i Lily wraz z nieprzytomną Eli doszły do Ziemi Mrocznej Gwiazdy. 

- Mamo już jesteśmy!- krzyknęła wesoło szara lwiczka

- Tak wiem o tym. Teraz idź się pobawić z Meli'm.- odparła lwica

- Ale co będzie z tą lwiczką?- zapytała 

- Popilnuję jej sama

- A co jeśli się obudzi?

- To cię zawołam. Nadal jednak Lily nie dała się zbyć. W końcu Sefu się zgodziła. 

        Matka szarej lwiczki postawiła ciało królewskiej księżniczki na trawie obok dużego kamienia. Nagle znikąd pojawiła się wychudła lwica z przerażającym wyrazem twarzy.

- Sefu- jej głos przepełniała złość i chłód- co to jest?Wiesz o tym doskonale o tym, że król go zabije. Tak wiesz o tym. Nie pamiętasz co się stało z tym lwem, który uważał się za króla? Albo nieszczęsnego Chakę? Przecież zgineli w mękach! 

- Król tego lwiątka nie zabije, bo to ONA!!!- wykrzyknęła matka Lily.

- To ona?- zapytała niepewnie wychudła lwica

- Tak. 

    Na chwilę zapadła cisza. Raptem odezwała się wychudła lwica. 

- No cóż musisz powiedzieć królowi o niej. Tak będzie najlepiej. Jeśli nie powiesz to czeka ją śmierć. Takie jest prawo. 

- Ale przecież wiesz Tefia, że król powiedział, że - tu Sefu zniżyła głos- trzy lwiątka i tak za dużo jedzenia jedzą. Szczególnie Lily.

-Ale przecież to...

- Tefia nie zaczynaj tego tematu. Mam jego po dziurki w nosie.

- No dobrze to co zrobisz z tą lwiczką?

- Zaniosę ją królowi i zobaczymy co powie. Bardzo się boję, ale muszę. Jeśli to zataję to kara będzie większa. 

    Po chwili poprosiła wychudłą lwicę by popilnowała Lily. Sama wzięła Eli i skierowała swoje łapy w kierunku groty, gdzie król mieszkał. 

    Nagle usłyszała króla: "Co ty tu Sefu robisz"?

4 komentarze:

  1. Uff dobrze, że Eli przeżyła. A tak w ogóle ciekawe czy ta Lily jest podobna do mojej Lily ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż muszę przyznać, że "moja" Lily bardzo wesoła i rozmowna:)

      Usuń
  2. Eli przeżyła! Ekstra! Świetny rozdział

    OdpowiedzUsuń