W tym samym czasie, kiedy Li przytulał się z babcią...
- Zizi naprawdę to niemożliwe!- krzyknęła szczęśliwa Kiara. Szybko pobiegła do Kovu, swojego męża.
- Kochanie nie uwierzysz. Jutro odwiedzi nas... Kion z całą swoją rodziną!- zawołała radosna lwica. Takie wizyty nie zdarzały się często, ponieważ Drzewo Życia było bardzo daleko.
Następnego dnia z samego rana Kiara powiedziała:" Dzieci nie uwierzycie. Dziś odwiedzi was wujek Kion, ciocia Rani i wasi kuzyni, ale najpierw musicie iść do wodopoju i się umyć!" Sea, Eli i Li się bardzo ucieszyli, ponieważ rzadko widywały inne lwiątka i szybko wróciły. Po powrocie długo czekały aż nagle zobaczyły cztery lwie sylwetki. Jedna z nich należała już do króla Drzewa Życia, druga do jego królowej, Rani, a dwie pozostałe do ich dzieci. Dzieci było dwoje, dziewczynka i chłopiec.
Dziewczynka miała płowe futro, zielone oczy i pręgę. Z wyglądu była podobna do Ziry, jednak była lwioziemką i była bardzo miła oraz uprzejma. Nazywała się Helia.
Drugie dziecko nazywało się Czarn jednak wszyscy mówili na niego Czaruś. Lwiątko miało czarną sierść, czerwoną grzywkę i błękitne oczka. Czaruś był niemiły, odważny i zarozumiały. Lewek taki był, ponieważ Kion go za bardzo rozpieszczał np. dawał mu większe ilości pożywienia choć tego wcale nie potrzebował, utwierdzał go w przekonaniu, że on będzie królem itp.
Lwy już się zbliżały. Dzieci nie mogły się doczekać, kiedy spotkają swoich kuzynów. Nagle Sea już nie wytrzymała i pobiegła w ich stronę Jej rodzeństwo po chwili tak samo zrobiło. Razem teraz szli (z Rani, Kionem, Helią, Czarusiem) w kierunku Lwiej Skały. Po kilku minutach już byli na miejscu.
- Witaj ciociu i wujku!- krzyknęła Sea i się przytuliła do królowej Drzewa Życia
- Bardzo miło was widzieć- powiedziała szczerze Nala. Raptem dzieci Kovu i Kiary postanowiły się pobawić z kuzynostwem.
- Cześć! Nazywam się Sea- przedstawiła się biała lwiczka Heli i Czarusiowi.
- O witaj. Ja mam na imię Helia o to mój brat Czarn, ale wszystko go nazywają Czaruś- powiedziało zielonookie lwiątko.
- Ja się Eli- odparła najstarszą lwiczka.
- A ja Li!- zawołało dziarsko dziecko Kovu i Kiary.
- Może się pobawimy się w berka?- krzyknął Czaruś
- Tak!
Nagle lwiątka zaczęły się bawić. Na ten widok Kiarze coś się przypomniało.Podeszła do lwiątek i powiedziała: "Znam przepiękne miejsce. Chodźcie za mną". Dzieci posłusznie szły za mangową lwicą. Raptem matka Eli, Sea i Li się zatrzymała i pokazała im przepiękne miejsce. To była plaża. Morze było krystalicznie czyste. W piasku były bursztyny. Mały zefirek dawał dużo powietrza. Zaraz obok plaży był duży kanion i małe drzewko. Był bardzo piękny, jednak podczas przypływu potrafił być niebezpieczny. Eli, Sea, Li, Helia i Czaruś byli oczarowani
- Pamiętajcie, jednak, żebyście byli ostrożni- nagle powiedziała Kiara- Kiedy jest przypływ musicie wracać na Lwią Skałę
- Mamo, ale kiedy nastąpi?- zapytała Eli
- Wieczorem
Nagle lwica odeszła i Czaruś zawołał:" Mam pomysł! Rozdzielimy się na grupę "Chłopców" oraz "Dziewczyn"! Lwiątka niechętnie się zgodziły.
Eli, Sea i Helia bawiły się w chowanego, a Li i Czaruś w berka. Raptem pomarańczowa lwiczka odparła:" Ja na chwileczkę wejdę na drzewo". Reszta dziewczynek się dziwiła jednak nie przerwały zabawy.
Eli na gałęzi sobie pomyślała:"Jaki piękny dziś dzień". Nagle wpadł jej do głowy pomysł.
- Hej Li, Czaruś! Może razem się pobawimy?- zapytała lwiczka. Chłopcy się zgodzili. Najpierw bawili się w chowanego, później w berka, a następnie w rodzinę. Tak miło spędzali czas, że nie zauważyli, kiedy zbliżał się przypływ...
Raptem, kiedy lwiątka się bawiły w drzewko( zabawa polegała na tym, żeby na słowo start szybko wdrapać się na roślinę) Helia, Czaruś, Eli i Li szybko usiedli na kakaowcu, długo nie było widać Sea. Nagle morze zaczęło przybliżać się do bohaterów. Raptem Eli sobie coś uświadomiła. Przecież jest już przypływ! Najstarsza z dzieci zaczęła szukać swojej siostry. Zobaczyła przerażający widok.
Mała biała Sea... została porwana przez prąd, przez przypływ. Siostra nie czekała. Szybko złapała ją delikatnie za kark i wyciągała na brzeg. Nagle ją samą porwał prąd! Na szczęście szybko pojawiła się Kiara i zabrała lwiątka do domu.
Po dotarciu na miejsce przyszła królowa Lwiej Ziemi zapytała swoje potomstwo:" Moje dzieci. Dlaczego nie przestrzegacie zasad"?
- Mamo ja zapomniałam. To nie moja wina- odpowiedziała Eli.
- Kochanie. Jesteś najstarsza powinnaś być bardziej odpowiedzialna.- odparła lwica
- Ja, ja , ja...- i nagle pomarańczowa lwiczka się rozpłakała i uciekła w kąt groty.