Od wybudzenie Eli codziennie ćwiczyła nogi. Pierwszego dnia po rozmowie z Sefu i Lily, pierwsza przeniosła ją do wodopoju, żeby mogła pić.
- Lepiej się czujesz?- zapytała matka , po tym jak pomarańczowa lwiczka napiła się wody.
- Nie najlepiej- odparła
- Może spróbujesz stanąć?
- No dobrze
Eli delikatnie podniosła głowę i z zauważalnym wysiłkiem się podniosła. Nogi się drżały. Nie minęła nawet sekunda kiedy spadła na ziemię.
Przyjaciółka Tefii postanowiła najpierw zrobić treningi nóg (, które trwały 10 sekund) po, których miało nastąpić chodzenie. Dzięki nim z dnia na dzień dziecko Kovu i Kiary zdrowiało. Pewnego dnia udało jej się stanąć na nogi. Z tego powodu rozpoczęły się nauka chodzenia. Dziesięć dni później udało się jej utrzymać aż minutę. Lily była niesamowicie szczęśliwa, bo wreszcie mogła kogoś pokazać swojej przybranej siostry...
Bardzo przepraszam za aż tak długi brak postów. Przepraszam też za nudność rozdziału. On jest dla mnie najgorszym postem na blogu. Początkowo chciałam nawet go pominąć, ale wtedy byłaby dziura fabularna. Ten post jest najkrótszy (z opowiadaniem), ale najdłużej go pisałam! Następny będzie ciekawszy i lepszy.
mam nadzieję, że Eli szybko wyzdrowieje
OdpowiedzUsuńdobrze że Eli wracają siły
OdpowiedzUsuń