Geneza strony

Witaj nowy/stary czytelniku! Ten blog jest bardzo silnie inspirowany historią TC-96 i blogiem Patrycji.Chciałabym w tym miejscu obie autorki przeprosić Jednak na prośbę czytelników postanowiłam to kontynuować. Zapraszam do czytania!

czwartek, 15 lipca 2021

Rozdział 8 Tragedia




Na początku chciałabym podziękować TC-96 za oryginalną historię  Kiara' reign  , która mnie zainspirowała.  Trochę w tej wersji zmieniłam wydarzenia i zakończyłam post puentą. Dziękuję też Patrycji1234 za spisanie historii po polsku. Za kilka postów wyślę link do nich (  nie chcę spoilerować).


Pewnego dnia Kiara postanowiła zapytać swoje dzieci czy, chcą, żeby poopowiadała o historii Lwiej Ziemi. Niestety Sea nie do końca się tym tematem interesowała, jej brat postanowił iść ze swoją siostrą, ponieważ obiecał jej to. Jedynie pomarańczowa lwiczka postanowiła posłuchać opowieści.

    Kiedy lwiątka się oddaliły najmłodsza rozpoczęła:" Li może pójdziemy nad Ziemię Law?"

-Nie,  jest za daleko. Jeśli chcesz możemy pójść do tej okolicy z Zizi- powiedział lewek.

- Ale majordomuska zacznie "ciekawie" opowiadać o tym terenie i....- reszty białe dziecko nie musiało mówić. Z dzieckiem Zazu był mały problem( dla naszych bohaterów), często snuła opowieści o przyrodzie, które dzieci Kovu i Kiary  nudziły. 

    Następnie lwiątka same postanowiły pójść. Co prawda Li jeszcze się chwilę wahał, ale w końcu poszedł.

    Dzieci nie zapytały rodziców o zgodę, ponieważ nie chciały zawracać im głowy...

    

 

 - Łał mamo to niesamowite! Naprawdę w takim stylu pokonał go nasz prapradziadek (Mohatu)?- zapytała Eli

- Tak,  córeczko- odpowiedziała Kiara- Teraz już idź się pobawić z młodszym rodzeństwem i miej ich na oku.

- Tak, dobrze - odparła lwiczka

    

    - Li jestem zmęczona- zaczęła marudzić jego siostra

- Ja też, ale jeśli gdzieś tu odpoczniemy, spalimy się na pełnym słońcu- odpowiedział jej brat

    Lwiątka szły właśnie przez pustynię. Okazało się jednak, że do poszukiwanego miejsca prowadziła wielkie pole piasku. Szły w milczeniu przez kilka minut.

    Nagle doszli do ogromnego kanionu przez, który prowadził mały konar.

- Li boję się- powiedziała najmłodsza córka Kovu i Kiary

- Nie patrz w dół- doradziło jej czekoladowe lwiątko. Na chwilę zapadła cisza.

   Dzieci szybko przechodziły po "moście" . Nagle na środku  lwiczka  się zachwiała i raptem tylko pazurkami się trzymała!

- Pomocy!- krzyczała.

- Daj mi łapę!- zawołał jej brat. Samiczka ją podała, a w tym czasie chłopiec ją wciągnął.

- Dziękuję! Uratowałeś mnie!- krzyknęło dziecko


    - Li, Sea gdzie jesteście!- krzyczała na głos pomarańczowa lwiczka. Szukała ich wszędzie: na plaży, przy wodopoju,  na sawannie oraz na Lwiej Skale.

    Nagle Eli sobie coś przypomniała. Przecież zawsze Sea ciągnęło na Ziemię Law!

- Może tam poszli- zastanawiała się córka Kiary- Pójdę tam. Jeśli ich nie będzie to powiem  rodzicom.

    Zielonooka nie chciała martwić rodziców więc poszła tam po kryjomu.


    - Braciszku nareszcie udało nam się dojść!!- krzyknęła ze szczęścia biała kulka sierści.

- Bardzo się z tego cieszę- zaczął Li- Może wejdziemy na górę z aktywnym wulkanem? Przez chwilę Sea się bała, ale w końcu się zgodziła. Dzieci szybko dotarły na górę.

    Lwiątka godzinami patrzyły jak na lawie są  małe bąbelki aż w końcu nagle czekoladowe lwiątko wpadło na pomysł:" Może zaczniemy wrzucać tam kamienie?" Tym razem jednak siostra się nie zgodziła i zeszli na dół, do małej groty. Wszędzie tam były kryształy i niewielkie źródełko.


    - Up! Udało się!- powiedziała do siebie Eli. Była wyczerpana podróżą. Musiała przejść przez dużą pustynię i nagle zobaczyła źródełko. Napiła się i raptem usłyszała głos Sea:" Echo"! Lwiątko sobie pomyślało:" Już idę"! 

    Szybko Eli zlokalizowała odgłosy i znalazła swoje rodzeństwo.

- Co wy tu robicie? Ja się o was martwiłam!-  zawołała najstarsza 

- Przepraszamy- powiedzieli Sea i Li

- Chodźmy już do dom, dobrze?- spytała lwiczka

- Okej- odparło smutne rodzeństwo 

     

    W połowie drogi przez pustynię nagle zaczął padać deszcz.

- Eli boję się- szepnęła Sea 

- Spokojnie wszystko jest w porządku- rozpoczęła jej siostra- Ale będziemy musieli uważać  na kanion

    Szli w ciszy. Nagle zobaczyli przepaść (kanion).

- Musimy przejść gęsięgo, pojedyńczo - zadecydowała pomarańczowa lwiczka- Najpierw Sea, później Li, a na końcu ja.

- Ale Eli ja nie chcę- cichutko zapiszczała najmłodsza

- Dlaczego?

- Ponieważ boję się, że spadnę i nikt mnie nie złapie

- Aha rozumiem. W takim razie Li możesz być pierwszy?

 

    - Ah Kovu, bardzo się boję. Gdzie Oni są?- powiedziała Kiara

Tymczasem na Lwiej Ziemi zaczęły się poszukiwania lwiątek. Szukano ich wszędzie. W dolince, na plaży, sawannie i przy wodopoju. Nagle przyszła królowa Lwiej Ziemi sobie coś przypomniała. 

- Kochanie przecież Sea zawsze wspominała, że chciała pójść na Ziemię Law! Może tam są?

- Musimy to sprawdzić- odparł Kovu- zabiorę ze sobą stado

 

    Li już przeszedł. Czekał na swoje rodzeństwo po bezpiecznej stronie.

- To było łatwe. Chodźcie, jest coraz bardziej ślisko!- krzyknął 

- Musisz pokonać swój lęk Sea- dodawała słowa otuchy Eli- Jeśli jednak bardzo chcesz mogę pójść z Tobą

- Tak, chce z Tobą- odparła lwiczka.

    Siostry przeszły połowę. Nagle konar się zachwiał!

Sea i Eli szybko złapały jakiś korzeń i przez kilka minut tak wisiały. Trzymały się tego samego i każda po drugiej stronie. 

    Energicznie Li złapał go i ciągnął w kierunku ziemi. Niestety lewek nie miał tyle siły i prawie mu liana spadła! Wiedział doskonale, że traci siły. Był już zbyt wyczerpany by iść dalej. Postanowił nie spuścić żadnej z lwiczek.

    Eli wiedziała, że długo nie wytrzyma  trzymając dwa lwiątka. Widziała już, że jego łapy zaczynają puchnąć. W tym samym czasie  najmłodsza siostra zamknęła oczy i przygotowywała się, że ona umrze.

    Pomimo bólu Li dzielnie ciągnął korzeń w kierunku wyjścia . Udało się! Kiedy łapami poczuł piasek, próbował podciągnąć siostry. Niestety nie udało się.

- Li puść mnie, a uratuj Sea!- krzyknęła  Eli przez zęby

- Nie będę was OBYDWIE trzymał!- zawołał Li. Kiedy lwiątko to powiedziało przez przypadek odgryzł linę z Eli.

- NIEEEEEEEEEEEEEEEE!!!!!!!!!!!!!!!- krzyknął lewek.

    Sea przygotowana na to, że to ona zginie zerknęła na dół i zobaczyła straszny widok: pomarańczowa lwiczka spadała i przez przypadek uderzyła się o skałę oraz straciła przytomność.

- To nie może być prawda!!!!-  zawołała. Raptem drugi korzeń się urwał i najmłodsza też spadła.

    Li, który opadał z sił prawie by spadł , gdyby nie to, że nagle Kiara i Kovu go wyciągnęli.

- Li gdzie są twoje siostry!- powiedziała podniesionym głosem Kiara. Wtem rodzice usłyszeli cichy płacz.  

- To Sea!- zawołał Kovu. Pobiegli w stronę chałasu. Zobaczyli swoje dziecko w zaklinowane w drzewie o kształcie litery V w kanionie na prawie płaskiej płażczyźnie. 

    Matka dzieci szybko wydobyła białe stworzenie i  jak przyprowadziła ją na Ziemię zapytała:" A gdzie jest Eli?!"

    Sea słysząc to pytanie rozpłakała się, a Li bełkotał:" Ona.. on..ona wpa...dła  do do ka.. ka..ka nio ...nu"

Przyszła królowa Lwiej Ziemi od razu zrozumiała jej córka prawdopodobnie umarła! 

-Nie to kłamstwo!- zawołała i chciała skoczyć do kanionu jednak jedna z lwic Elmi powiedziała:" Ona nie żyje. Nie mogła przeżyć tak wielkiego upadku"

- Elmi ma rację- odparła reszta lwic


   Po dotarciu na Lwią Skałę panowała żałoba.  Li podbiegł do swojego ojca i się przytulił. W tym samym czasie Sea zapytała Kiarę:" Czy Eli żyje?" Kiedy nie otrzymała odpowiedzi pobiegła w kąt groty i zaczęła płakać. Li usłyszał jej płacz. 

- To wszystko moja wina!- zawołała Sea. Brat w tym samym czasie położył się obok niej i po raz pierwszy zasnęli bez Eli.


Ciąg Dalszy Nastąpi...

 

2 komentarze: